HarmoniaświatłoPokój  


                                          


 
   
          


Ptak  


  
   Sesja


   O mnie

   Z praktyki

   Podziękowania

   Spotkania

   Kontakt
 
   Płatność
  
                                           
 

        Wywiad
             
        Poniższy tekst jest przedrukiem  z wywiadu dla

        "Kulisy - Express wieczorny"  z  2002  roku.



                            
Szanowni Państwo po prawie 10 latach od opublikowania poniższego wywiadu
                            
wprowadziłem do niego drobne uaktualnienia, by oddał wierniej to co robię.
                             Przepraszam za to. Mam nadzieję, że spotka się to z Państwa zrozumieniem. 
                             Dziękuję.

  
                                                                                         Leszek Richmond    21 grudnia 2011 roku



        Zapraszamy Państwa na wywiad z panem
      Leszkiem Richmond z pięknej Victorii w Kanadzie
.

 
                                                      Chciałbym porozmawiać z Tobą o tym jak uzdrawiasz.
                                                      Może jednak na początku wyjaśnisz czytelnikom czym się zajmujesz.

        Uzdrawiam holistycznie tzn. myśl, ducha i ciało lub mówiąc innymi słowy uzdrawiam fizycznie,
        mentalnie i duchowo. Staram się przywrócić równowagę emocjonalno-psychiczną, która jest
        podstawą abyśmy mogli powiedzieć, że jesteśmy zdrowi.

                                                      Jak   wygląda Twoja praca z pacjentem?

        Bardzo trudno odpowiedzieć bo ja nigdy nie wiem co będe robił. Każdy jest inny i nie wiem jak
        będzie wyglądała sesja. Działam intuicyjnie. W j.angielskim określa  się mnie jako  "psychic
        intuitive healer"
Po polsku to jest zbliżone do "uzdrowiciel". Psychic dlatego, że podczas
        wizyty pacjenta słyszę gdy inni nie słyszą i widzę gdy inni nie widzą,
Intuitive dlatego, że używam
        intuicji, Healer znaczy uzdrowiciel. Te elementy sprawiają, że wizyta u mnie jest inna niż
        u innych terapeutów. Zwykle pacjent mówi co mu dolega. Dla mnie te informacje są niepotrzebne,
        ja widzę osobę z jej słabymi czy chorymi punktami. Są to punkty gdzie energia ucieka. Jeśli mamy
        problem z utrzymaniem energii to znaczy, że nie ma balansu fizycznego lub emocjonalnego.
        Zdarza się, że fizycznie jest wszystko w porządku, a pacjent jest chory. Pacjent nie potrafi opisać
        swojej choroby, ale wie, że czuje się  źle. Może to być spowodowane emocjami, ale nierzadko
        zdarza się , że  są to przyczyny duchowe. Pod pojęciem duchowe rozumiem to co przynosimy na
        świat ze sobą w momencie narodzin. Dusza człowieka, która przynosi doświadczenia z
        przeszłości. Są to przeżycia, których my nie jesteśmy świadomi. Istnieją techniki, które mogą
        "odświeżyć" te przeżycia, tzw. przeszłe przeżycia. Ale uważam iż nie ważne jest przeżycie tego w
        regresjii, ale uwolnienie tego z pamięcii uzdrowienie. Niektórzy uważają, iż ponowne przeżycie
        wydarzeń jest wystarczające do wyzdrowienia i w tym celu stosują hipnozę. Z dowiadczeń wynika,
        że istnieje tzw. efekt posthipnotyczny i nikt tak naprawdę nie wie jaki ma on wpływ na naszą
        świadomość, czy podświadomość. Jeśli te informacje by były nam potrzebne, to byśmy je
        pamiętali, lub w odpowiednim momencie uzyskali do nich dostęp. Ja myślę, że natura ukryła je
        specjalnie, byśmy pewnych rzeczy nie wiedzieli. Pacjent oczekuje wyzdrowienia. Podczas sesji
        pacjent w otoczeniu mojego pola energetycznego czuje się zrelaksowany i wyciszony, a często
        zasypia. To ułatwia pozbycie się nagromadzonych emocji.


Wiem, że otrzymujesz informacje jak osoba może być wyleczona,
                                            czy zawsze je otrzymujesz?

       Nie, a właściwie tak i nie. Tak, bo gdy kładę ręce na pacjenta nigdy nie wiem, gdzie  je  położę.
       W przeciwieństwie do niektórych uzdrowicieli i bioenergoterapeutów, którzy mają rutynowe ruchy i
       zaczynają w punkcie  A i przechodzą do punktu B, oczyszczają aurę, tzn. działają wg schematu. Ja
       zaczynam z miejsca gdzie czuję wyciek energii, "zatykam dziurę" przez wprowadzenie energii,
       która przepływa przeze mnie i jest to bardzo efektywna metoda uzdrawiania. Potwierdziła to
       praktyka i opinie
pacjentów. To jest pierwsza informacja, jak zacząć działanie. Innym razem może
       być "tylko" rozmowa z
pacjentem, czasami widzę, że zdjęcie biżuterii, okularów, lub zegarka
       zmieni sytuację i obraz energetyczny
pacjenta i dopiero wówczas zaczynam uzdrawianie energią.

                                              Czy mógłbyś podać przykłady jak pomogłeś ludziom w przeszłości?
                                              Jak oni wyzdrowieli i jak to zrobiłeś?

       To zależy od sytuacji. Inaczej wygląda , gdy mam kontakt z pacjentem bezpośredni i jest ze mną,
       a inaczej gdy
rozmawiamy przez telefon, czy w czasie sesji na odległość i jest on w innym mieście,
       kraju, czy na innym
kontynencie. Będę odczuwał, co on potrzebuje, jego słabe punkty. W
       przeszłości  czułem ból  fizyczny w tych
miejscach, gdzie  pacjent miał  ubytek  energii. Na szczęście teraz  już  umiem się chronić przed tym
       "doświadczeniem", czasami bardzo nieprzyjemnym. Wiem, że istnieją terapeuci, którzy stosują tę metodę do
       diagnozy. Ja uważam, że pacjent przychodzi by być wyleczonym i ewentualnie poznać przyczynę choroby, a
       diagnoza jest tylko informacją. Wśród osób, które się zgłaszają do mnie są również i takie, które mają diagnozę
       jednak niestety nie mógł im nikt dotychczas pomóc. W mojej opinii najważniejsze, to pomóc pacjentowi w jego
       chorobie. Oczywiście pomagam w miarę moich możliwośc. Kiedy pacjent do mnie przychodzi lub dzwoni, czy też
       jak w niektórych przypadkach osoba trzecia pyta o pomoc np. matka czy ojciec dla dziecka.  Czasami "słyszę"
       "widzę lub czuję intuicyjnie jak mogę mu pomóc w wyzdrowieniu? Zdarza się również, że "widzę" obraz sytuacji
       dlaczego ktoś zachorował i jak można pomóc tej osobie.


                                              To brzmi bardzo interesująco, czy możesz powiedzieć
                                              coś więcej na ten temat Naszym czytelnikom?  

       Proszę bardzo.Jedna z pacjentek poprosiła mnie o to, bym spotkał się z jej córką. Spotkaliśmy się, zacząłem od
       położenia rąk i zobaczyłem małą dziewczynkę, której wieku nie umiałem określić. Dziewczynka płakała 
       z powodu lalki. Po czasie zobaczyłem ją jako nastolatkę, która się cieszy, znaczyło to dla mnie, iż  terapia działa
       bardzo dobrze. Było to symboliczne potwierdzenie, że wszystko jest na dobrej drodze, a jej blokada z dzieciństwa
       została usunięta. Po skończonej sesji spytałem ją oraz matkę  która z nią była, czy pamiętają takie zdarzenie z
       przeszłości. Nie pamiętały. Po kilku tygodniach  jej koleżanka  skontaktowała  się  ze mną. Powiedziała mi,
       że matka przypomniała sobie iż ponad 20 lat temu jej sąsiedzi mieli gości z zagranicy. Przywieźli oni lalkę ze
       sobą na prezent dla znajomych i mieli jeszcze kilka dni do odwiedzin, wobec czego dziewczynka (moja
       pacjentka) uprosiła ich o tę lalkę, by chociaż przez tych parę dni mogła się nią pobawić. Jednak lalkę trzeba było
       zwrócić i tu zaczęła się tragedia dla dziewczynki nie chciała jej oddać. Po oddaniu lalki płakała jeszcze
       przez parę dni. Oboje byli zaskoczeni, jak ja otrzymałem tę informację, kiedy nawet oni jej nie pamiętali.
       Pytali czy jestem jasnowidzem? Odwiedzili mnie z powodów fizycznych, ale tak naprawdę to emocje
       były powodem dolegliwości. Sesja ze mną zmieniła ją. Stała się bardziej radosna i pełna życia.
       Innym przykładem  może  być wizyta u pana, który miał bóle kręgosłupa. Jego żona zaczęła rozmowę, taki
       mały wywiad  ze mną, co leczę i jak leczę, czy odczuwa się ból w czasie sesji, itp. Podczas tej
       rozmowy zdecydowała, że ona też chce mieć sesję.Tu taka  mała ciekawostka, że bardzo  często  umawiam się
       na wizytę  najczęściej u pacjenta  i mam mieć jedną osobę, a mam nieoczekiwanie 2 lub 3, a wcześniej dzwonił inny
       pacjent, że nie może się ze mną spotkać w tym dniu. To tak jak gdyby niektóre odwołania były po to bym mógł
       przyjąć tych "extra" pacjentów. Ale wracając do tej pani. Zacząłem sesję i zobaczyłem krzyż na trumnie taki bardzo
       ciężki, stalowy.Po sesji zapytałem ją czy obraz krzyża na trumnie mówi jej coś? Po krótkim namyśle odpowiedziała,
       że jej matka zmarła kilka miesięcy temu  i ona nie może tego zaakceptować. Udawała, przed rodziną, że wszystko
       jest dobrze, ale w głębi serca  czuła żal i rozpacz. Opowiedziała, jak ciężko jest jej prowadzić dom, zwłaszcza,
       że mają dwójkę dzieci. Starała się ukryć swoje uczucia. Po kilku miesiącach skontaktowałem się z nią
       i zapytałem jak się czuje? Powiedziała, że bardzo dobrze, zwłaszcza psychicznie jest jej bardzo lekko i w ogóle
       ma dużo pozytywnej energii i życia w sobie.


                                                 Dobrze, ale  jak ty pomogłeś tej osobie?
                                                 Widziałeś krzyż, ale to nie wyleczenie.

       Tak, ja położyłem ręce i dzięki energii, która popłynęła przez moje ciało jej emocje związane ze śmiercią matki
       uwolniły się. Ona była bardzo zablokowana z tego powodu. Jej życie było pełne napięć i stresu z tego powodu.


                                                  
Z tego co mówisz to rozumiem, że m.in. przez nałożenie rąk
                                                   jesteś w stanie usunąć blokady związane z przeżyciami, które
                                                   wydarzyły się przed wieloma tygodniami, miesiącami, a nawet latami.


        Tak usuwam blokady emocjonalne z przeszłości, jak też i ból fizyczny między innymi przez nałożenie
        rąk na pacjenta jak również w trakcie rozmowy następuje wymiana energetyczna między mną a pacjentem.
        Tak bym określił zachodzące w czasie rozmowy zmiany. Rozmowa może być również lecząca gdyż słowa
        posiadają bardzo silny ladunek emocjonalny. Poprzez nie próbujemy wyrażać nasze uczucia, emocje jak
        i oddajemy je również w wielu przypadkach słowem. W wielu przypadkach samo opowiedzenie o chorobie
        zmienia energetycznie daną osobę. Dar "słuchania" umożliwia mi odebranie i zneutralizowanie emocji mających
        negatywny wpływ na daną osobę lub całkowicie wyeliminować dolegliwości.
   

                                                   Czy ty łączysz obraz, który widzisz z osobą?

          Nie, nie przypisuje obrazu do pacjenta, to jest informacja dla mnie  i jak mogę ją podać pacjentowi to podaję.
          Ponieważ jak płynie energia przeze mnie ja odczuwam ją w różny sposób lub widzę w różnych kolorach,
          to staram się ustalić w jakiej materii się poruszam i próbuję to usystematyzować, gdyż ten niewidzialny świat,
          w który przechodzę jest nieopisywalny. Każdy z nas, mam tu na myśli terapeutów, ma inne doświadczenie,
          każdy z nas działa na innym poziomie. Wiemy, że istnieje kilka poziomów naszego energetycznego świata i to
          co ja widzę jest jak małe okno w czasie bardzo mglistego dnia, przez które niewiele widać i słychać, ale jest to
          wystarczające w wielu przypadkach by pomóc pacjentowi. Czasami uaje mi sie połączyć te obrazy i pacjent wie
          dlaczego przez tyle czasu czuł się chory lub nieszczęśliwy. Bardzo często dotyczą one nie tylko zdrowia, ale
          również tzw. pecha, czy braku szczęścia w życiu. Jak wspomniałem, wiele razy pacjenci zasypiają podczas sesji.
          Wydaje mi się, że przeżycia senne mogły być przyczyną zaburzeń emocjonalnych u tych osób i muszą one
          zasnąć by je odreagować, lub przeżycia są zbyt bolesne dla świadomości i dlatego zasypiają.


                                                     Chciałam się zapytać co leczy pacjenta ?
                                                     Powiedziałes, że widzisz obraz, a osoba czuję się lepiej po zabiegu,
                                                     ale zgubiłam się w tym całym procesie nie wiem jak to się odbywa

         
          Może dobrałem niefortunnie przykłady, ale jak powiedziałem  kłade ręce  na pacjencie  i zadaję pytanie  jak
          mogę mu pomóc  i w tym moim okienku  pojawia się obraz to może być obraz związany z tą osobą, ale nie
          musi. Czasami widzę, lub słyszę nazwy leków homeopatycznych, witamin, minerałów, które pomogą choremu
          powrócić do zdrowia. Tu mogę podać przykład pewnego małżeństwa, które nie mogło mieć dzieci. Podczas
          sesji z nimi najpierw zobaczyłem, że on miał bolesne przeżycia z powodu kobiety, a później zobaczyłem
          numery i symbole tj. D6, D9, D12, B6, B9, B17, itd. On potwierdził te przeżycia. Ale te symbole zobaczyłem
          pierwszy raz. To było na początku mojej praktyki. próbowałem je rozszyfrować  o ile „B” kojarzyło mi się z
          witaminami z grupy B, to nigdy nie słyszałem o tak wielu witaminach z grupy D. Zobaczyłem  również po łacinie
          nazwę kwasu siarkowego, a nigdy nie uczyłem się łaciny. Powiedziałem, że potrzebuję więcej czasu i
          spotkanie przełożyliśmy. Po powrocie do domu "przypadkowo" sięgnąłem po książkę dla osób pracujących z
          wahadłem i znalazłem w niej symbole. które widziałem parę godzin wcześniej. To były potencjały leków
          stosowanych w homeopatii. Skontaktowałem się również z moim przyjacielem, który wyjaśnił mi znaczenie
          symboli z „B”. Potwierdził mi o homeopatii symbole "D", a „B” skrót od Bacha Esencje Kwiatowe. Teraz   
          wszystko się wyjaśniło i mogłem pomóc. Nie wiem jak nazwać to źródło informacji. W każdym razie mam    
          dostęp do tego źródła, jeśli istnieje taka potrzeba dla pacjenta.

                                                              Wspomniałeś o środkach jakie stosujesz,
                                                              tzw.
krople Bacha, homeopatyczne leki, itd. co jeszcze?

          Ja nie stosuję, ja otrzymuję informację i przekazuję ją pacjentowi. Ale wspólny mianownik dla wszystkich
          informacji, że remedia są tanie i łatwo dostępne. Na pewno nie mają skutków ubocznych bo informacje są
          przeznaczone wyłącznie dla tej osoby z zaleceniem kiedy ma brać w jakiej ilości i o której godzinie. Pamiętam,
          raz po rozmowie z pacjentem przez telefon czułem, że muszę mu napisać dla niego rodzaj planu działania
i
          zaraz mu przesłać. Pamiętam pierwszy punkt był o telewizji, żeby nie oglądał telewizji. Przefaksowałem tę
          informację wraz z innymi nie analizując treści po przyjściu z wizytą do niego jego żona już w drzwiach zapytała
          "Skąd pan wiedział o telewizji?  Mój mąż spędza około 12 godzin dziennie przed telewizorem". Był to chory
          człowiek na rencie i tak wypełniał swój czas pomiędzy wizytami u lekarzy, a zabiegami. Wiadomo, że
          większość z nas spędza za dużo czasu przed telewizorem, ale w jego przypadku to pogłębiało jego chorobę, a
          intuicja podała receptę. Czasami się zdarza, że osoba powinna sobie kupić kamień, czy kryształ. Wszystko
          jest lekarstwem może to być spacer pomiędzy sosnami, czy lipami, spacer po plaży, palenie ogniska czy
          nawet patrzenie w języki ognia, oglądanie nieba z gwiazdami. To wszystko są elementy natury. Jeśli my
          stracimy kontakt z jednym z elementów przyrody, brakuje go nam i nasz system jest zubożony o energię z tego
          elementu.Także bardzo często nie potrzeba wymyślnych medykamentów, zwykle są to rzeczy, które są w
          naszym zasięgu. Brzmią one prosto, ale działają rewelacyjnie. Pacjenci, zwłaszcza ci sceptyczni, po kilku
          dniach dzwonią i mówią „to niebywale działa i czuję się bardzo dobrze, wie pan zaraz po spacerze nad wodą
          czułem się jak nowonarodzony”, lub „kupiłem ten kamień i śpię spokojnie”. Sam się zastanawiam jak te drobne
          elementy wpływają na nas, ale to jest jak z potrawą nie smakuje, gdy nie ma w niej soli (najlepiej kopalnianej),
          ale gdy ją dodamy potrawa nabiera innnego smaku to samo dzieje się z nami, jeśli dostaniemy ten mały
          element w odpowiednim czasie i w odpowiedniej ilości
nabieramy rumieńców .

Jak się zapatrujesz, gdy zgłasza się pacjent, który bierze leki?     

          Nie ma przeciwskazań. Jeśli przepisał mu je lekarz, to on o nich decyduje. Jeśli bierze jakieś leki na własną
          odpowiedzialność to jest jego decyzja. Znam bardzo wiele przykładów, że po wizycie u mnie pacjenci
          odstawiają leki, lub zmniejszają ich dawki, zwłaszcza przeciwbólowych, czy uspokajających. Oczywiście po
          konsultacjach z lekarzem jeśli on je przepisał.

Co myślisz o samoobronie organizmu? 

         Nasz organizm jest wyposażony przez naturę w bardzo silne energie samoregulujące, np. kiedy skaleczymy się
         lub zranimy, my nie dajemy organizmowi polecenia by się tym zajął on to robi bez naszej ingerencji. Nie
         jedziemy ze skaleczeniem na pogotowie, my wiemy, że się zagoi i nawet większość z nas nie wie jak ten cud
         się odbywa. To samo dotyczy oddychania, trawienia, myślenia i wielu innych funkcji. My posiadamy siły, które
         są bardzo zdolne trzeba dać im tylko szansę by mogły zadziałać, lub jeśli są zablokowane to osoby takie jak ja
         w wielu przypadkach są w stanie pobudzić je do działania.

Czy pamiętasz szczególne wydarzenia, które były związane z Twoim darem?

         Tak było kilka. Najbardziej utkwiły mi dwa jeden związany z moją aurą, a drugi związany z sesją u pacjenta w
         domu. Podczas targów zdrowia w Vancouver zrobiłem sobie zdjęcie aury na komputerze. Jak już zostało
         wydrukowane to pięć osób przerwało interpretacje aury innych osób by zobaczyć moje zdjęcie. Zapytali czy
         mogą zrobić kopię zdjęcia bo takiej aury i odczytów nie mieli tak długo jak mają maszynę tzn. od siedmiu lat.
         W ogóle jak na ekranie pokazała się moja aura to myśleli, że maszyna się popsuła i nie umieli prawie nic
         powiedzieć o mojej aurze bo nie ma takiej w opisie programu. Polecili mi osobę, która jest najlepsza w          
         interpretacji zdjęcia aury. Nie krył zaskoczenie na widok aury na zdjęciu. Dla pewności zrobił drugie zdjęcie na
         swojej maszynie. Jednak drukarka z „niewyjaśnionych względów” nie drukowała.Okazało się, że system
         rozstroiłem i musiał jeszcze raz programować komputer. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy. Drugi przypadek
         jest z humorem. Jak wcześniej wspomniałem zdarza się, że pacjenci zysypiają w czasie sesji. Tak też było i z
         tym pacjentem. Też zasnął. Ja czuję kiedy skończyłem sesję i wówczas zdejmuję z pacjenta ręce i wstaję. Tym
         razem jednak pacjent jeszcze sobie smacznie spał i pochrapywał. Nie przeszkadzało mi to, ale miałem za
         dwadzieścia minut następnego pacjenta. Poszedłem zaparzyłem sobie herbatę wypiłem ją a pacjent dalej śpi.
         No nic przyjmę następnego pacjenta w innym pokoju. Na szczęście pacjent wkrótce się obudził zdziwiony, że
         zasnął. Podziękował mi iż go nie obudziłem. Oczywiście to był bardzo sielski widok pacjenta śpiącego po sesji
         przez prawie pół godziny.

Co myślisz o dzisiejszej medycynie?

         Jak z mechanikami samochodowymi, tzn.że jest za dużo specjalizacji, a samochód jest całością.
         Człowiek jest również całością. jest on o wiele bardziej skomplikowany tzn. ma w sobie elementy fizyczne
         widoczne i wykrywalne. Kieruje się emocjami, które są ukryte i dają mu w w ielu przypadkach siłę, która jest
         niewytłumaczylna samym obrazem fizycznym lub zapisem z urządzeń technicznych stosowanych do
         diagnozowania lub obserwacji przebiegu funkcji życiowych w organiźmie  chociaż technika umożliwia
         obserwowanie niektórych z nich i wpływ jaki wywołują w całym organiźmie.  Nie powinno się wysyłać osoby ze
         słabym wzrokiem do okulisty i myśleć, że to wystarczy. Dziś w niewielu przypadkach medycyna poszkuje  
         przyczyn choroby, raczej zajmuje się leczeniem skutków i to jeszcze w oderwaniu od reszty organizmu.
         Mamy kardiologów, dermatologów,okulistów, neurologów, psychologów, psychiatrów, itd. Na nasze szczęście nie
         wszyscy lekarze ulegli tej "specjalizacji" i niektórzy jeszcze leczą pacjenta, a nie jego organ/y/. Jeśli chodzi
         o ludzi z darami jak mój lub podobny powinniśmy być uzupełnieniem systemu. Pacjent, a lepiej mówiąc
         człowiek powinien być wartością najwyższą w procesie leczenia. Trzeba powiedzieć o ogromnym postępie w
         technologii m.in. w dziedzinie protez, takich jak sztuczne ręce, nogi, a także wózki inwalidzkie, łóżka. One
         przywracają ludziom funkcję, które kiedyś były niemożliwe do przywrócenia w takim szerokim zakresie i wielu
         ludzi dzięki temu powraca do społeczeństwa. Żaden najlepszy lekarz, czy terapeuta nie odtworzy utraconej
         kończyny. Jestem pełen podziwu dla chirurgii komputerowej podczas zabiegu pacjent może być oddalony o
         tysiące kilometrów. To są niekwestionowane zdobycze techniki stosowane dla dobra człowieka jest to tzw.
         inżynieria medyczna. Bycie lekarzem czy terapeutą związane jest z dużą odpowiedzialnością. Ludzie, oddają
         swoją najcenniejszą część w nasze ręce. Nie wolno tego wykorzystywać. Trzeba pokornie wykonywać swój
         obowiązek skoro się go wykonuje. Tu podam tragiczny przypadek. Byłem u 25 letniego mężczyzny
chorego na
         raka
, ojca 5-miesięcznego synka i dwuletniej dziewczynki . Był po naświetlaniach i chemioterapii. Został
         wypisany ze szpitala bo już nic się nie da zrobić. Jak trudno było przejść koło tych dzieci by nie uronić łzy. Bo
         czasami naprawdę nie można pomóc. Chociaż czasami można przygotować psychicznie i emocjonalnie na
         śmierć chorego lub jego najbliższch. Jest to sfera która skłania do zadania pytania o rolę medycyny i jej zakres
         jak i osób uczestniczących w procesie leczenia czy też pomocy osobom chorym

                    
Chciałabym Cię zapytać jakie masz życzenie przesłanie na cały rok dla czytelników 
„Expresu Wieczornego”?

         Byśmy pamiętali iż pożyczyliśmy ten świat od Naszych dzieci.

Dziękuję Ci bardzo za ciekawą rozmowę.

  Dziękuję

Dodatek do wywiadu.

Leszek Richmond,   21  marca  2006

                    Uzdrawianie na odległość.

         Jest to bezpieczna i efektywna forma pomocy jednakże różna od tradycyjnej bioenergoterapii.Stosowana
         przez niektórych uzdrowicieli i bioterapeutów. Jest ona bezpieczna  i równie efektywna jak sesja w
         bezpośrednim kontakcie z bioterapeutą. Przydatna zwłaszcza   gdy bezpośredni kontakt jest niemożliwy, lub
         trzeba przeprowadzić sesję jak najszybciej. Wiara w tę metodę nie jest potrzebna do uzyskania rezultatów
         przy tej formie terapii. Czasami spotykam się z opinią iż jest to sugestia. Skoro byłaby to sugestia to jak
         wytłumaczyć, że u  dziecka np. 3-tygodniowego, czy kilkumiesięcznego następuje poprawa stanu zdrowia?
        Sesje przeprowadzam podczas gdy dziecko śpi. Również osoby po wylewie, czy te które są nieprzytomne i
         przebywają w szpitalu podczas sesji powracają w sposób szybszy do zdrowia zaskakując nie tylko
         najbliższych, ale i lekarzy. Czasami  ze względu na chorobę sesja może być przeprowadzona tylko w czasie
         snu. Od kilku lat prowadzone są badania, które potwierdzają skuteczność działań energetycznych na
         odległość.
Minęło już kilka lat odkąd przeprowadzam sesje na odległość. Do przeprowadzenia sesji
         potrzebuję imię i nazwisko osoby dla której będzie sesja. Nie porzebuję zdjęcia! Często się zdarza, że
         osobę potrzebującą pomocy "namierzam energetycznie" bez tych danych (imienia i nazwiska). Wystarczy by
         ktoś mówił mi o chorym i to wystarczy bym mógł zobaczyć jego pole energetyczne. Dar ten umożliwia mi
         przeprowadzenie m.in. sesji na odległość. Osoby, które kontaktują się ze mną telefonicznie mówią iż
         podczas rozmowy odczuwają „prądy”, są zrelaksowane i pogodniejsze. Bardzo często rozmowa jest
         dodatkową formą przekazywania energii.
Na koniec chciałbym przytoczyć  zabawną sytuację, która się mi
         przytrafiła. Zostałem poproszony o przeprowadzenie sesji z matką jednego z moich pacjentów. Miał to być jej
         pierwszy kontakt w ogóle z bioterapią. Matka jego miała już skończone 80 lat.  Podczas rozmowy powiedział
         jej, że chciałby by miała przeprowadzoną sesję ze mną na odległość. W czasie rozmowy  zapytała go: 
        „Krzysiu, a jak pan Leszek trafi do mnie? On nigdy tutaj nie był”. Nie miała pytań o sesję, ale martwiła się iż
         mogę mieć problemy ze znalezieniem jej.
 
            Drodzy Państwo jeśli macie pytania bardzo proszę
            o kontakt listowny, lub  telefoniczny. 
            W miarę możliwości postaram się udzielić odpowiedzi.

                                                                                                                                        DZIęKUJę
  
                                                                                                                                   Leszek Richmond   

                                  


   Moje spojrzenia   

   Filmy Nowa         
                                           
            




Jestem by pomóc
Leszek Richmond
Uzdrowiciel